City break, Wyprawy

Kilka dni w Barcelonie i… wulkan

(kwiecień 2010 r.) Część pierwsza – wszelkie znaki na niebie i ziemi… Rozpijając łapczywie urodzinowy alkohol Rudej, doszliśmy do wniosku, że może by tak gdzieś pojechać. A właściwie nawet polecieć. Bo możliwe, ze LOT ma jakieś promocje… Rudej laptop działał, Wilczy się zalogował i okazało się, że można. Do Barcelony. Czemu nie?…;) W ten prosty… Read More Kilka dni w Barcelonie i… wulkan