City break, Podróże

Kilka dni w Barcelonie i… wulkan

Część pierwsza – wszelkie znaki na niebie i ziemi… Rozpijając łapczywie urodzinowy alkohol Rudej, doszliśmy do wniosku, że może by tak gdzieś pojechać. A właściwie nawet polecieć. Bo możliwe, ze LOT ma jakieś promocje… Rudej laptop działał, Wilczy się zalogował i okazało się, że można. Do Barcelony. Czemu nie?…;) W ten prosty sposób, przy pomocy… Read More Kilka dni w Barcelonie i… wulkan