Poznań czyli szalona geografia, lato 2011 r.

Piątek winny Kompletnie rozbebeszony dworzec Centralny przywitał mnie tłumami przed wszystkimi kasami. Popędziłam więc do jednej, ukrytej i mało znanej, w kąciku, ufff – była czynna. Nabyłam bilet weekendowy, jeszcze jakiś prowiant i już mogłam szukać właściwego peronu. Pociągi przewijały się niczym samoloty we Frankfurcie, jeden odjeżdżał, następny deptał mu po piętach, ruch ogromny, ale…

Wycieczka rowerowa na Podlasie, lato 2011 r.

Zachciało mi się na rower. Atakowały te rowery z każdej strony, to i ciężko było unikać ;-p Akurat na forum zebrała się silna grupa mazowiecko-podlaska i umówili się na spotkanie w Skrzeszewie. Uparłam się, że dołączę na niedzielny przejazd (czyli w sobotę wieczorem ;), Yoshko specjalnie opracował trasę do 100 km, a ja sprawdziłam, czy…

Kanadyjski desant – Gdynia, wiosna 2011 r.

Wiadomo było, że przylecą. Nawet w końcu przyznali się, kiedy, od razu zastrzegając, że będą bardzo zajęci i w ogóle to oni muszą do Oslo. A proszę bardzo, Oslo może być, Oslo jest fajne, niech sobie jadą, ale nie wykręcą się od spotkania po latach!…;-p Nie wykręcili się 🙂 W ten sposób 3 czerwca o…

Boszkowo, sprzątanie jeziora Dominickiego, maj 2011 r.

Wash&go, czyli dwa w jednym Propozycja wyjazdu nad jezioro Dominickie wyszła przy okazji ustalania terminu spotkania z desantem z Kanady. Czemu nie, pomyślałam sobie, zawsze można spróbować wyrwać się z pracy, a w Boszkowie mnie jeszcze nie było. W ten sposób w piątkowy poranek siedziałam w nurowozie Wilczego i obserwowałam małolata, tankującego skuterek z dystrybutorka…