Inspiracje, new, Poradniki

Camino de Santiago praktycznie

Spis treści naszej Camino de Santiago w odcinkach:
Nasza camino, cz. 1 – przygotowania
Nasza camino, cz. 2 – Warszawa – Charleroi – Santander
Nasza camino, cz. 3 – Santander – Oviedo – Pedrafita – O Cebreiro
Nasza camino, cz. 4 – O Cebreiro – Triacastela
Nasza camino, cz. 5 – Triacastela – Sarria
Nasza camino, cz. 6 – Sarria – Portomarin
Nasza camino, cz. 7 – Portomarin – Rosario
Nasza camino, cz. 8 – Rosario – Boente
Nasza camino, cz. 9 – Boente – Santa Irene
Nasza camino, cz. 10 – Santa Irene – Santiago de Compostela
Nasza camino, cz. 11 – Santiago de Compostela

Camino de Santiago, Droga Świętego Jakuba, pieszy szlak pielgrzymkowy, a właściwie wiele różnych dróg prowadzących do Santiago de Compostela, do grobu św. Jakuba Apostoła. Bo przychodzi w życiu taka chwila, że musisz. Wstać i iść, iść przed siebie, daleko, długo, w słotę, upał, komary i błoto. To jak film drogi, tylko pieszy 😉

No dobrze, przygoda życia, wędrówka w intencji, powody religijne, duchowe, turystyczne czy jakiekolwiek, ale to już nie te czasy, że wychodzisz z domu i idziesz. Dziś musimy się do takiej wędrówki porządnie przygotować, bo większość z nas ma do czego wracać. Co gorsza, większość z nas ma dwa tygodnie urlopu i nie da rady na camino poświęcić więcej czasu naraz. A Camino Frances to – bagatelka – 800 km. No przynajmniej miesiąc wędrówki 🙂

Jak zatem się do camino przygotować? Skąd ruszyć, co ze sobą wziąć, ile to kosztuje? Przygotowaliśmy dla Was miniporadnik na podstawie własnych doświadczeń z około 200 km Camino Frances.

Pielgrzymi na szlaku
Pielgrzymi na szlaku

O co w ogóle chodzi?

W północnej Hiszpanii, w mieście Santiago de Compostela, stoi katedra, w której mieszczą się – podobno – szczątki oraz – na pewno – grób Świętego Jakuba Apostoła. Od ponad 1000 lat jest to cel pielgrzymek ludzi z całego świata. Początkowo pielgrzymki miały charakter religijny, teraz są to również szlaki turystyczne. W 1993 roku Droga św. Jakuba została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Dróg jest wiele, najpopularniejsza z nich to Camino Frances, zaczynająca się we francuskim Saint-Jean-Pied-de-Port, o długości około 800 km. Ma świetną infrastrukturę: dużo schronisk (albergue), doskonałe oznaczenia (żółte strzałki, słupki, namalowane na niebieskim tle żółte muszle). Nie jest łatwa, po drodze trzeba pokonać Pireneje, a i potem szlak jest górzysty, ale mnogość miejsc odpoczynku sprawia, że to dobry szlak na pierwszy raz. Inne popularne szlaki to Caminho Portuges (wiedzie z Portugalii), Camino del Norte (szlak północny) czy Camino Primitivo (pierwotny). Na tych trasach jednak albergi bywają rzadziej, więc są dłuższe etapy do przejścia. Ale dróg Jakubowych jest wiele, każdy może przejść swoją własną, niekoniecznie po utartym już szlaku.

Jeśli byłeś kiedyś na pielgrzymce do Częstochowy, to zapomnij o tym doświadczeniu, bo camino nie ma z Częstochową nic wspólnego. Na camino idziesz indywidualnie, wtedy, kiedy czujesz potrzebę. Nie ma konkretnej daty, na którą musisz dojść. Nie ma grupy osób. Możesz iść sam, z przyjacielem, z rodziną, z psem, z poznanymi po drodze ludźmi, możesz jechać rowerem, konno albo iść z osiołkiem. Możesz nosić wszystkie swoje rzeczy w plecaku na grzbiecie albo oddać je firmie przewozowej, która za drobną opłatą zawiezie je do albergi, w której zamierzasz nocować. Możesz iść tylko wybranym fragmentem. Możesz też w końcu przejść jedynie ostatnie 100 km (wszystko jedno, której) trasy. Jeśli wybierzesz tę opcję i udokumentujesz te ostatnie 100 km pieczątkami w swoim Paszporcie Pielgrzyma, otrzymasz tak zwaną compostelę, czyli dokument po łacinie, wydawany przez Biuro Pielgrzyma w Santiago, poświadczający Twoją pielgrzymkę.

Ale nie musisz kończyć swojej pielgrzymki w Santiago de Compostela. Część pielgrzymów wędruje dalej, do Finisterry, na niegdysiejszy koniec świata (finis terrae), aby tam symbolicznie pożegnać się z dotychczasowym życiem, paląc swoje stare ubrania na brzegu oceanu. Kiedyś uważano, że to najbardziej wysunięty na zachód fragment Europy. Teraz już wiemy, że ten zaszczyt przypada Cabo da Roca. Z Santiago do Finisterry jest około 100 km. Jeśli nie macie czasu na wędrówkę, a chcecie zobaczyć średniowieczny koniec świata, możecie pojechać tam autobusem. To taka kropka nad i 🙂

Katedra. Czyli koniec pielgrzymki.
Katedra. Czyli koniec pielgrzymki.

Atrybuty pielgrzyma

Przede wszystkim Paszport Pielgrzyma. Bez niego nie masz co liczyć na tanie noclegi w albergach (albergi municypalne oferowały nocleg za 6 EUR od osoby w maju 2017 r.). W paszporcie zbierasz pieczątki z miejsc, które mijasz: alberg, kościołów, sklepików, barów itd. To fantastyczna pamiątka z drogi, a także dokument niezbędny, aby otrzymać compostelę. Na pewno możesz go kupić w kościołach.

Po czym odróżnić peregrino (czyli pielgrzyma) od zwykłego turysty? Po muszli Świętego Jakuba, czyli muszli przegrzebka (wygląda jak logo Shella). Muszlę pielgrzymi mocują do plecaka, czasami noszą ją jako wisior na szyi. Dziś spełnia wyłącznie funkcję ozdobną.

Porządny peregrino idzie z kosturem, który służy do podpierania się w trudnych momentach. Na przykład, żeby nie zjechać po błocie ze wzgórza 😉 Kiedyś kostur służył też do odganiania się od psów, których na szlaku jest mnogość. Dziś w Galicji – ostatniej krainie, przez którą biegnie Camino Frances – psy nie zwracają uwagi na pielgrzymów. A jeśli nawet, to są bardzo przyjazne.

Niegdyś peregrinos nosili ze sobą tykwy na wodę (albo i wino ;), dziś napoje dźwigamy w plastikowych butelkach. Odpowiedni zapas wody jest bardzo ważny, bo są fragmenty bez studni czy nawet bez wiosek, latem to mogą być mordercze odcinki.

Credencial i przewodnik
Credencial i przewodnik

Gdzie spać, gdzie jeść?

Najlepiej spać w alberdze (schronisku) municypalnej, bo jest najtaniej (6 EUR). Trzeba się zameldować przy pomocy Paszportu Pielgrzyma i swojego dokumentu tożsamości. Otrzymujemy jednorazowe prześcieradła i poszewki na poduszki. Rano prześcieradła wyrzucamy do kosza. Otrzymujemy przydziałowe łóżko, łóżka wszędzie są piętrowe i raczej poupychane w dormitoriach tak, aby się ich jak najwięcej zmieściło. Chociaż zdarzają się albergi z 4-osobowymi pokojami 🙂 Gdzieś poza dormitorium jest miejsce na zostawienie butów (zazwyczaj wonieją, nie chcemy dodatkowej narkozy do spania wśród na przykład 50 osób ;). Po schronisku chodzimy więc na bosaka lub w klapkach/kapciach. Niektóre albergi oferują kuchnię, ale rzadko kiedy wyposażoną, więc czasami jest tylko w czym zrobić sobie herbatę, ale zupę na kolację już niekoniecznie. Jeśli chcemy korzystać z kuchni, to na pewno warto mieć swój kubek, nóż i ewentualne sztućce. Albergi oferują też prysznice, zazwyczaj najprostsze, często otwarte, chociaż jednak z podziałem na damskie i męskie. Ciepła woda pod prysznicem jest, w umywalkach bywa. Z albergi należy wyjść o poranku, nie można spędzić w niej kolejnej nocy (chyba że faktycznie jesteś chory, wtedy można negocjować).

Można też wybrać wszelkiego rodzaju prywatne schroniska. Zazwyczaj są trochę droższe (10-12 EUR). Oferują trochę lepszy standard, na przykład mniej łóżek w pokoju, zamykane prysznice. Reszta zasad pozostaje taka sama: buty na specjalnym stojaku poza dormitorium, o poranku opuszczamy gościnne progi. Zdarza się, że prywatne schronisko połączone jest z barem, co zdejmuje nam z głowy problem pożywienia.

Można wreszcie wynająć sobie pokój w prywatnym mieszkaniu lub hotelu, tylko trzeba się liczyć z kosztami w okolicach 35-50 EUR za pokój dwuosobowy.

Wszystkie miejsca, w których spaliśmy, były czyste i bez insektów. Ale niestety, czasami podobno zdarzają się pluskwy. Trzeba na nie uważać, bo bardzo ciężko się ich pozbyć, a potrafią schować się w plecaku i przewędrować z nami do kolejnego schroniska. Ich ugryzienia mogą być niebezpieczne. Pluskwy podobno nie lubią zapachu lawendy, w związku z tym nasze śpiwory były naszpikowane lawendowymi zapachami do szafy. Fakt, że potem trudno to wytrzymać, ale lepszy zapach lawendy niż pogryzione ciało…

Podobno w albergach można dostać koc do przykrycia (to pozwalałoby nie brać ze sobą śpiworów). Nie wiem, na ile to prawda, my nigdy nie potrzebowaliśmy koców.

Alberga municypalna w O Cebreiro o poranku
Alberga municypalna w O Cebreiro o poranku

Jeśli chodzi o jedzenie: śniadania można sobie przygotować samemu lub skorzystać z oferty najbliższej knajpy (ok. 4 EUR). Zazwyczaj na drzwiach barów wisi informacja, od której wydają śniadania (często od 7:00 lub 7:30). Śniadania mają nam dać siłę na początek dnia, więc są to węglowodany i cukry: duże opieczone pajdy chleba, dżem, kawa lub herbata. Hiszpanie lepiej robią kawę niż herbatę 🙂

W ciągu dnia trzeba korzystać z oferty barów: serwują kanapki (bocadillo) z szynką suszoną, świeżo wyciskany sok z pomarańczy, a także dania obiadowe.

Wieczorem jadamy w miejscu docelowym. My korzystaliśmy z oferty barów: menu del peregrino, czyli menu dnia dla pielgrzyma. To trzydaniowy posiłek, wydawany w zależności od miejsca o różnych godzinach. Najwcześniej dostaliśmy jeść o 17:30, najpóźniej o 19:30. Każde danie to jakiś wybór: na pierwsze można wziąć na przykład sałatkę, zupę czy omlet, na drugie zazwyczaj jest do wyboru jakieś mięso, dania z makaronem czy ryżem, a na deser prawie wszędzie widzieliśmy placek migdałowy (tarta de Santiago) lub flan (podobny do budyniu, rozpływający się w ustach). Taki zestaw kosztuje 10 EUR.

Jeśli mieszkamy w alberdze z wyposażoną kuchnią, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby z niej skorzystać. To wymaga więcej pracy: trzeba znaleźć otwarty i dobrze zaopatrzony sklep, wybrać produkty, ugotować, zjeść i posprzątać po sobie. Wspólne gotowanie podobno zbliża do siebie pielgrzymów, którzy ponoć chętnie się dzielą tym, co mają. My tego nie doświadczyliśmy, bo z założenia nie korzystaliśmy z kuchni.

Są także albergi, w których gospodarze szykują wspólną kolację. Wtedy wszyscy pielgrzymi zbierają się przy dużym stole i dopiero to sprzyja integracji 🙂 Namiastkę tego mieliśmy w prywatnym schronisku w Santa Irene, gdzie wieczór spędziliśmy w towarzystwie Niemca i Włochów i wszyscy mówili wyłącznie w swoich językach…;)

Obiad gdzieś po drodze
Obiad gdzieś po drodze

Pieniądze i bezpieczeństwo

Piesza pielgrzymka może być całkiem tania w porównaniu do innego rodzaju spędzania wakacji, o ile będziemy się trzymać dyscypliny, a nie podchodzić do tematu na lenia. Czyli robić zakupy w sklepie i samodzielnie przyrządzać sobie posiłki 🙂 My częściej korzystaliśmy z barów, niż było to konieczne, więc nie znamy cen sklepowych. Za to barowe i owszem. Oto przykładowe ceny:

  • muszle św. Jakuba od 1 EUR
  • credencial: 2 EUR
  • kostur: od 5 EUR
  • noclegi w albergach: 6-11 EUR
  • pokoje prywatne od 35 EUR
  • śniadanie od 3 EUR
  • kawa w barze od 1,2 EUR
  • sok z pomarańczy w barze od 2 EUR
  • małe piwo w barze od 1,3 EUR
  • menu del peregrino: 10 EUR

Trzeba pamiętać, że bankomaty bywają tylko w większych miastach, więc trzeba mieć gotówkę, bo z płatnościami kartą też może być różnie.

A co z bezpieczeństwem? Czytaliśmy, że komuś w alberdze zginął telefon komórkowy, zostawiony do ładowania. Ale to był pojedynczy przypadek. Oczywiście nie należy epatować gotówką ani sprzętem, wiadomo, ale raczej jest to bezpieczna podróż. Pewne zasady trzeba stosować jak wszędzie: nie trzymać całej gotówki w jednym miejscu, cenne rzeczy zawsze mieć przy sobie. A telefon do ładowania zostawiać wyłączony. Napotkani miejscowi raczej są przyjaźni (szczególnie na szlaku przed Sarrią), ze strony innych pielgrzymów też spotkaliśmy się wyłącznie z życzliwością. Peace, love & peregrino 😉

Ważne rzeczy trzymaj zawsze przy sobie.
Ważne rzeczy trzymaj zawsze przy sobie.

Jak się spakować?

To nie będzie łatwe 🙂 Założenie jest takie, że wygodny plecak (z pasem biodrowym) nie powinien ważyć więcej niż 10% masy ciała pielgrzyma. I bardzo, ale to bardzo trudno jest to uzyskać, bo już sam plecak trochę waży. My szliśmy we dwoje, więc na przykład wzięliśmy jedno mydło (nie żel pod prysznic, tylko właśnie mydło) i jedną pastę do zębów. Ograniczać wagę trzeba wszelkimi metodami, bo będziecie to potem nieść na własnym grzbiecie, a każda rzecz swoje waży. Dodatkowo, jeśli lecicie tanimi liniami lotniczymi, to waga i wymiary też mają znaczenie.

Trzeba pamiętać, że po drodze bywają sklepy: spożywcze, apteki z nastawieniem na pielgrzymów, sklepy turystyczne, w których można kupić nowe buty, plecak czy inne niezbędne w drodze wyposażenie.

Nasz spis rzeczy:

Kosmetyki:

  • Mydło
  • Miniszampon
  • Miniodżywka do włosów
  • Szczotka do włosów
  • Spinka do włosów
  • Pasta do zębów
  • Szczoteczka do zębów
  • Krem do wszystkiego (do rąk, twarzy, suchej skóry)
  • Antyperspirant
  • Tonik do twarzy
  • Krem z filtrem
  • Płyn + pudełko do soczewek
  • Maszynka do golenia
  • Płatki kosmetyczne 20 szt.
  • Chusteczki do nosa
  • Chusteczki nawilżone
  • Kawałek papieru toaletowego

Apteczka:

  • Plastry na odciski
  • Małe nożyczki
  • Igła z nitką
  • Wazelina (smarowaliśmy stopy co wieczór, przy okazji urządzając im masaż, obyło się bez odcisków)
  • Saszetki lawendowe (do śpiwora i plecaka, antypluskwy)
  • Woda utleniona w żelu
  • Stopery do uszu (na szczęście nie były potrzebne)
  • Pilniczek do paznokci
  • Pęsetka
  • Ibuprom, apap, leki, które przyjmujemy
  • Wapno
  • Węgiel

Ciuchy:

  • Długie spodnie z odpinanymi nogawkami
  • Drugie cienkie, długie spodnie
  • Krótkie legginsy i koszulka do spania
  • Koszula z długim rękawem
  • Polar
  • Kurtka przeciwdeszczowa
  • Czapka/czapeczka z daszkiem/kapelusik
  • Skarpety trekkingowe 4 pary
  • Majtki 5 par
  • Koszulki 5 sztuk
  • Sandały
  • Buty trekkingowe (nie za ciasne, rozchodzone, to najważniejszy poza plecakiem element wyposażenia)
  • Klapki pod prysznic
  • Chustka na szyję (w ramach szalika, przydała się nie raz)

Inne:

  • Sznurek, bungee, spinacze do bielizny
  • Latarka
  • Okulary
  • Okulary przeciwsłoneczne
  • Mały aparat fotograficzny + baterie, ładowarka + karty pamięci
  • Telefon + ładowarka
  • Dyktafon + baterie
  • Powerbank
  • Mały notes + długopis
  • Przewodnik wydrukowany z internetu (drugi kupiliśmy na miejscu)
  • Torebka/nerka – coś na dokumenty
  • Mały, cienki plecaczek na zakupy czy wycieczki bez plecaków
  • Śpiwór
  • Mały ręcznik szybkoschnący
  • Niezbędnik (widelec i łyżka), plastikowy nóż
  • Kubki
  • Herbata
  • Szmatka kuchenna
  • Torebki plastikowe (na śmieci, na brudy)
  • Zapalniczka (na wszelki wypadek)
  • Batoniki energetyczne
  • Rozgałęźnik do gniazdka elektrycznego – ale uwaga! Lepiej kupić na miejscu, bo przywieziony z Polski raczej nie będzie pasować (ma za grube bolce i inny kształt wtyczki)

Dokumenty:

  • Paszport (lub inny dokument)
  • Credencial (kupiliśmy na miejscu)
  • Bilety lotnicze
  • Ubezpieczenie
Wilczy pielgrzym ;) Plecak: 45 litrów
Wilczy pielgrzym 😉 Plecak: 45 litrów

Przydatne linki

Przygotowując się do naszej camino, szukaliśmy informacji w internecie. Spośród mnóstwa stron wybraliśmy te, które faktycznie były pomocne:

Caminoteca – znajdziecie tutaj Camino FAQ, kalkulator kosztów (średnio się sprawdzał) oraz listę alberg z 2016 roku z opisem (niemal aktualna).

Camino de Santiago – tu są świetnie przygotowane przewodniki do ściągnięcia w PDF-ie z mapkami, przekrojem trasy i opisem miejscowości oraz alberg, z uwzględnieniem późniejszych komentarzy pielgrzymów.

Camino De La Vida – mnóstwo ciekawostek, aktualności i porad praktycznych.

Grupa Camino de Santiago Polska na FB – miejsce, w którym pielgrzymi na bieżąco wymieniaj się uwagami na tematy związane z camino, szukają towarzyszy podróży czy zadają pytania.

Aplikacja na Androida – używana przez nas aplikacja z mapą trasy i informacjami o albergach i miejscowościach. Idąc, korzystaliśmy także z map Google.

(maj 2017 r.)

Może Cię także zainteresuje...

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *