Kulinarne, Podróże

Kulinarny weekend, Poznań

(październik 2011 r.)

Wielkie obżarstwo czas zacząć! 😀

kolaz

Umawiałyśmy się od dawna. Na wielkie żarcie. JOrka ma świetnie wyposażoną kuchnię (jak na osobę, która nie lubi gotować?…;), ja lubię w kuchni poprzebywać, jeść lubimy obie, pozostało zatem połączyć wszystko razem i ustalić termin… Oraz umyślnego, który nam to wszystko zaniesie na górę (padło na Diego ;). I tak w piątek wsiadłam do pociągu do Poznania, pilnując listy zakupów i planu potraw 🙂 A potem to już się działo…

  • Dzikie ganianie po sklepie z wózkiem pełnym różnych towarów i rozmowy o golonce i brukselce.
  • Szybka kolacja – makaron a’la psyche, czyli z mozarellą, suszonymi pomidorami i kaparami oraz sosem pomidorowym, mlask 🙂
  • Nocne zwiedzanie zamku, żeby się ukulturalnić, czyli coś dla duszy 🙂
  • Może byśmy coś przegryźli, czyli grzaneczki z serkiem i suszonymi pomidorami oraz czosneczkiem jako druga kolacja…
  • Wino wspomaga trawienie, czyli trzecia kolacja w postaci deski serów z orzechami i winogronami 🙂
  • Śniadanko – faszerowane jaja, świeżo wyciskany sok z pomarańczy i inne przyjemności…
  • Obiad: gazpacho z szynką parmeńską, czosnkiem i grzaneczkami, schabowe w greckiej przyprawie, ziemniaczki i grecka sałatka oraz tzatziki 😀
  • Kolacji jakoś nie pamiętam, ale na pewno była…
  • Śniadanko: rogale świętomarcińskie.
  • Pasty do chlebka: serowa (z czosnkiem, rzecz jasna) i ziołowa.
  • Obiad: schab w piwie z jabłkami, rewelacja 🙂
  • Deser, czyli sałatka z krewetek, serka halloumi i ananasa 🙂
  • W ramach rozrywek pozakulinarnych wystąpiła Buka (małe, czarne i puka w szybkę), stare filmy i dyskusje okołofotograficzne…
  • …oraz halloweenowa sesja zdjęciowa przy winie 🙂
  • Poranne zwierzenia przy niedzielnym śniadaniu: “Przytyłam…”, “A ja nie wejdę na wagę…”

Zapach czosnku unosił się za nami jeszcze przez tydzień…;)

Może Cię także zainteresuje...