Urodziny Siostry, Przesieka, jesień 2011 r.

Urodzinowa złota polska jesień 🙂

kolaz1

W podjęciu decyzji o wyjeździe na daleki południowy zachód pomógł mi Kapitańcio, który oznajmił, że będzie jechał autem z Warszawy do Wrocławia, a potem proponuje Zmierzch. Te dwa argumenty przeważyły. Nie będę musiała się tłuc pociągiem – przynajmniej w jedną stronę no i lubię “Od zmierzchu do świtu” – rockową knajpę w mieście Wrocław. Zorganizowałam urlop na piątek i poniedziałek, i zwarta i gotowa pojawiłam się o wskazanej porze w Złotych Tarasach. I tak zaczął się włóczęgowsko-alkoholowy weekend…

  • Palcem po mapie, czyli dlaczego Google Maps kieruje nas na bezdroża? I dokąd właściwie jedziemy? I którędy?…
  • Podróż przez krzaczory w podwarszawskich miejscowościach zaowocował irytacją kierowcy, nie wiem, czemu…
  • Wilczy zgarnięty w Łodzi z batonikami i zacinający się Sabaton z głośników 🙂
  • Kolacja w Piramidzie – dużo dobrego jedzenia o 23.00 🙂
  • Od zmierzchu do świtu – rum z colą, chomiki na parkiecie i naprawianie świata (czyli psyche w roli Matki Teresy).
  • Zakupy w galerii w sobotni poranek i pakowanie auta rzeczami, które muszą być na wierzchu, typu tort czy kwiatki – logistyka 🙂
  • Szminka!… Moja szminka została w salonie!… – Dobrze, że nie w sypialni – skwitował kwaśno Kapitańcio. Szminkę znalazła Siostra…;)
  • Obiad po drodze w zajeździe 🙂 I to w obie strony 🙂
  • Przesieka, czyli urocza chatka Ani i Maćka, kominek i “Gdzie oni, do licha, poszli i kiedy wrócą z tych gór???”
  • Zainstalowanie się w pokojach w pensjonacie i bitwa o łazienkę 🙂
  • Imprezę czas zacząć, czyli zastawiony stół i pełne szkło oraz opowieści różnej treści 🙂
  • Tort i spektakularne gaszenie świeczek 🙂
  • Nieśmiertelne “napijmy się”, aż nadeszła noc a wraz z nią sen zaczął morzyć…
  • Przenosiny imprezy do pensjonatu, żeby dać ludziom pospać i tam ciąg dalszy nocnych Polaków rozmów przy dwóch butelkach, z których jedna nie była wypełniona alkoholem…
  • Zawiłości życia i filozofia, czyli nikt trzeźwy nie zrozumie tematów przewodnich…:)
  • Poranek i powrót do chatki na śniadanie (była jajecznica!) 🙂
  • Kawa i sesja fotograficzna w obliczu złotej polskiej jesieni, czyli chrzęszczące liście i zabawy obiektywami i filtrami.
  • Wielkie sprzątanie i czas powrotu (z obiadem w roli głównej)
  • Welcome to Wrocław, czyli “gdzie, do diabła, są klucze od mieszkania?!?” 🙂
  • Poniedziałkowy dół, czyli witaj PKP, czyli do domu marsz!…

Gardło odmówiło mi współpracy. Siostra na zdjęciach wyszła cudnie (chociaż ona ma inne zdanie ;p). A Przesieka fajna, tylko POTWORNIE daleko!…

Siostra! Sto lat! 😀

kolaz2