City break, Poradniki, Sprawdziliśmy, Szuflada

Sintra, Portugalia – rezydencje wśród wzgórz

Sintra to niewielkie miasteczko na północny zachód od Lizbony. Ze względu na położenie – wśród zalesionych wzgórz – panują tu nieco niższe temperatury niż w Lizbonie, co zawsze przyciągało elity, które budowały tu swoje ekstrawaganckie pałace i tworzyły wyjątkowe ogrody. I całe szczęście, bo dzięki temu mamy teraz co oglądać 🙂 Atrakcyjne posiadłości, ulokowane na otaczających centrum miasteczka wzgórzach, są naprawdę wyjątkowe i nieco tajemnicze. Nam udało się zwiedzić cztery z nich, co oznacza, że musimy tam jeszcze wrócić, aby dokończyć dzieła…:)

Pałace w Sintrze - rezydencje wśród zieleni
Sintra – rezydencje wśród zieleni

Za pierwszym razem pojechaliśmy do Sintry autem. Wiadomo, większa mobilność i niezależność. Od razu mówię: jest bardzo ciężko znaleźć miejsca do parkowania… Przy odrobinie szczęścia pewnie uda się zaparkować koło stacji kolejowej, aby skorzystać z dobrodziejstw informacji turystycznej, zlokalizowanej właśnie w budynku stacji (moim zdaniem zamiast kasy kolejowej. Generalnie budynek stacji w Sintrze służy wszystkiemu, tylko nie sprawom kolejowym). Odległości między atrakcjami (a także amplituda wysokości) są jednak na tyle spore, że i tak dalej trzeba czymś podjechać. Pod większością atrakcji są jakieś parkingi, czasami spore (np. Zamek Maurów), ale czasem mają tylko kilka miejsc (np. Quinta da Regaleira). Drogi, prowadzące między posiadłościami, są jednokierunkowe, wąskie i obudowane wysokimi murami. Nie da się stanąć na poboczu. Łatwo nie jest, ale nie ma rzeczy niemożliwych 🙂

Można też dostać się do Sintry z Lizbony pociągiem, a na miejscu korzystać z miejskich autobusów, które zatrzymują się pod wejściem do atrakcji i zdejmują nam z głowy problem parkowania. Za to swoje kosztują i kursują w określonych godzinach. I od razu zaznaczę, że nie uda Wam się obejrzeć wszystkich posiadłości w ciągu jednego dnia. Najrozsądniejszą opcją będzie wybranie dwóch, maksymalnie trzech, leżących w miarę blisko siebie i zwiedzenie ich kompleksowo, na deser zostawiając sobie samo centrum miasteczka. Do najważniejszych atrakcji spod stacji kolejowej dowiozą nas autobusy linii 434 (pomarańczowej, bilet jednorazowy – 5 € w listopadzie 2015 r.) oraz 435 (zielonej 2,5 €). Trzeba pamiętać, że linia pomarańczowa jeździ w kółko (ulicą jednokierunkową!). Można też kupić za 12 € bilet dzienny, uprawniający do wsiadania i wysiadania na każdym przystanku obu linii.

Pociąg z Lizbony do Sintry odjeżdża z dworca Rossio, położonego w centrum miasta, blisko Praça Dom Pedro IV. Bilety kolejowe (tak samo, jak na komunikację miejską) należy załadować na kartę (ale inną, niż ta miejska). Koszt samej karty to 0,5 €. Bilet powrotny kosztuje 4,3 € (stan na listopad 2015 r.). Bilety można kupić w automacie biletowym na dworcu, o ile macie odpowiednio dużo czasu i samozaparcia. Nam się to nie udało (nie tylko nam, Portugalczycy także odchodzili zawiedzeni od automatów, być może maszyny miały gorszy dzień) i kupiliśmy je w kasie. Do kas są spore kolejki, ale nie należy się tym zrażać, bo tempo obsługiwania jest naprawdę szybkie. Pociągi do Sintry jeżdżą bardzo często, podróż trwa około 40 minut. I uwaga – są to podmiejskie pociągi bez toalety! (dowiedz się więcej o komunikacji w Lizbonie i okolicy)

Toaletę za to znajdziemy na stacji w Sintrze. Chociaż łatwo nie będzie, o nie… Przygotujcie się na mocne wrażenia! Toaleta to osobny budyneczek na peronie. Aby wejść na peron, trzeba mieć ważny bilet (tę kartę odczytuje czytnik w bramkach, jak w wejściu do metra). My postanowiliśmy skorzystać z toalety wieczorem. Kierunek poznaliśmy po zapachu już z daleka i nie był to koniec atrakcji. Okazało się, że w drzwiach toalety jest zamontowany automat i wejście kosztuje 0,2 €. W środku za to nie było światła (włącznik nie działał, nie wiem, czy akurat przypadkiem, czy na stałe), a ta część dworca oświetlona jest bardzo, bardzo marnie, zatem wewnątrz panują ciemności zbliżone do egipskich. Mamy zatem zapach dramatycznie dawno nie sprzątanej toalety połączony z możliwością poruszania się wewnątrz ciasnego pomieszczenia po omacku. Sama radość, biorąc pod uwagę, że pociągi nie są wyposażone w toalety. Przyznam szczerze, że to było dość traumatyczne przeżycie, szczególnie w porównaniu z większością portugalskich toalet, które może nie były obszerne, za to zazwyczaj czyste i pachnące.

Na stacji w Sintrze
Pociąg Lizbona – Sintra, tu na stacji w Sintrze
Karta do kodowania biletów kolejowych, przód i tył

Centrum miasteczka to Palácio Nacional de Sintra oraz kilka uroczych kamieniczek. Są obowiązkowe sklepiki z pamiątkami, ceramiką, są też bary, w których można napić się ginja (portugalskiego likieru wiśniowego) z czekoladowego kieliszka 🙂 A potem przekąsić pieczonymi kasztanami od ulicznych sprzedawców.

Sintra. Sklepiki z ceramiką
Kasztany w Sintrze 🙂
Sintra. Bary z ginją.
Sintra. Palacio Nacional

Wśród wzgórz Sintry ukryte są m.in.: Quinta da Regaleira, Pałac Monserrate, Pałac Pena, Zamek Maurów i Klasztor Kapucynów. Obejrzeliśmy pierwsze cztery i zajęło nam to w sumie dwa dni, za to jesteśmy pod ogromnym wrażeniem szalonych umysłów architektów. Do większości atrakcji bilety można kupić w informacji turystycznej na stacji, ale nie ma problemu z nabyciem ich na miejscu, przy wejściu na teren posiadłości. Na niektóre atrakcje warto nabyć bilet łączony, jest ciut tańszy, niż dwa bilety pojedyncze. Generalnie warto podejść do IT, aby otrzymać mapkę terenu i rozkład jazdy autobusów. Poruszanie się po posiadłościach ułatwiają także darmowe, świetnie przygotowane mapki.

Quinta da Regaleira

Quinta da Regaleira, Sintra
Quinta da Regaleira, Sintra

Zobacz galerię

Wstęp: 6 €.

Chyba najciekawsza posiadłość w Sintrze, a na pewno najbardziej tajemnicza. Obecny styl uzyskała będąc własnością Carvalho Monteiro, który urządził ją na początku XX w. zgodnie z własnymi zainteresowaniami, dlatego budowle pełne są symboli związanych z masonerią, alchemikami czy templariuszami. Pałac i architekturę parkową wyróżniają ponadto bogate zdobienia, ornamenty i ażurowe dekoracje. Sam park, poza ławeczkami, świątyniami, grotami, wieżyczkami, schodkami, fontannami, murkami i ścieżkami wijącymi się wśród splątanej roślinności ma jeszcze kilka niezwykłych atrakcji: podziemne tunele – labirynty z wodospadami oraz studnie inicjacji. Naprawdę warto przespacerować się i odkryć wszystkie pozornie zapomniane ścieżki.

Pałac Monserrate / Palácio de Monserrate

Pałac Monserrate
Pałac Monserrate

Zobacz galerię

Wstęp: około 8 €.

Pałac został w 1858 roku odrestaurowany w stylu eklektycznym przez Francisa Cooka. Orientalne dekoracje nadają budowli lekkości, a otaczający ją park słynie z egzotycznych roślin. Ogrodnicy mają co robić: ponad 3 tysiące gatunków flory to nie byle co! Do największych atrakcji należą ruiny kaplicy, obrośnięte potężnymi drzewami oraz ogród meksykański, pełen kłujących kaktusów, sukulentów, palm. Zdecydowanie jest w czym wybierać 🙂 Biorąc to wszystko pod uwagę – najlepiej odwiedzić ogród wiosną, kiedy to całe szaleństwo budzi się do życia 🙂

Pałac Pena / Palácio Nacional da Pena

Pałac Pena - naprawdę jest taki kolorowy :)
Pałac Pena

Zobacz galerię

Wstęp: około 8 €.

Pałac Pena leży na naprawdę wysokim wzgórzu, dzięki czemu po pierwsze – widać go z daleka (a ułatwiają to żywe kolory), a po drugie – rozciąga się z niego niesamowity widok na okolicę. Otaczający go park jest pełen skał, pagórków, zapomnianych ścieżek wśród drzew, zarośniętych mchem schodków i ławeczek. Jest po czym spacerować. Największe atrakcje to chyba dolina paproci i dolina jezior. Ale pałac!… Pałac jest ogromny. Wybudowany w XIX wieku dla króla Ferdynanda II (na miejscu zniszczonego pożarem i trzęsieniem ziemi klasztoru), stanowi najlepszy przykład portugalskiego architektonicznego romantyzmu. Pełen jest wieżyczek, kopułek, ceramicznych zdobień, a przede wszystkim jest bardzo kolorowy. Nie da się go pomylić z żadnym innym. Bardzo interesujące są pałacowe wnętrza – przyjrzyjcie się szczególnie meblom, łazienkom oraz pałacowej kuchni 🙂

Zamek Maurów / Castelo dos Mouros

Zamek Maurów
Zamek Maurów

Zobacz galerię

Wstęp: około 8 €.

Ze średniowiecznego zamku zostały co prawda ruiny, ale za to bardzo malownicze. Rozciągają się na bardzo nierównym terenie, pną się wzdłuż zbocza. Przy ładnej pogodzie widać stąd (i z Pałacu Pena) podobno ocean 🙂 W każdym razie warto popatrzeć z góry na okolicę. Podobno pierwsza twierdza powstała na tym terenie już w IX wieku. Z ciekawostek – warto obejrzeć zbiornik na deszczówkę.

 

Z Sintry jest już bardzo blisko nad ocean, a konkretnie – na Cabo da Roca – przylądek, który jest najbardziej na zachód wysuniętym fragmentem kontynentalnej Europy. Tak, to tu kończy się ziemia 🙂 Warto poczuć tę przestrzeń, przed nami już tylko ocean. No i warto zabrać czapkę, bo głowę urywa…;)

Cabo da Roca, najdalej na zachód wysunięty kraniec Europy.
Cabo da Roca, najdalej na zachód wysunięty kraniec Europy.

Wyszperane w Sieci:
Posiadłości Sintry
Oficjalna strona Quinta da Regaleira

Może Cię także zainteresuje...

Leave a Reply